Kopia mikrofonu Icom SM-8

Jako, że w moim radiu miałem jedynie jakiś przypadkowy mikrofon, zdecydowałem się przerobić go na coś ciekawszego. Krótkie internetowe poszukiwania nie pozostały bezowocne. Na stronie cbworld (mirror) znajdujemy liczne ciekawe schematy zasilaczy i wzmacniaczy mikrofonowych. Moją szczególną uwagę przykuł znajdujący się na samym końcu mikrofon Icom SM-8.
Jego głównym atutem jest wspaniały, niskoszumowy wzmacniacz oparty na tranzystorach 2SD661 (łatwo dostępne na ebay.com).
Oryginalny mikrofon można pooglądać np. na stronie radiopics.com (mirror)
A tak wygląda jego schemat:

I już po chwili mamy przerysowany schemat do programu Eagle. Został on odchudzony o przełączniki zmiany kanału, PTT oraz wyboru urządzenia. Głównie dlatego, że postanowiłem całkiem oddzielić PTT od płytki. Dodatkowo przełącznik HI/LO został pominięty. Jeśli chcemy używać trybu HI to R17 musimy zastąpić zwykłą zworką.

Podczas projektowania płytki pojawił się jednak niewielki problem, gdyż wpadłem na pomysł, żeby cały wzmacniacz mikrofonu stołowego upchać do gruszki mikrofonu ręcznego. Koniec końców powstała taka oto upakowana płytka: (zdjęcie chwilę przed lutowaniem)

I po umieszczeniu wszystkich elementów na miejsce:

Całość z dużym trudem udało mi się zmieścić do obudowy mojego ręczniaka.
Wzmacniacz działa wspaniale, dźwięk jest czysty i przyjemny dla ucha, a dzięki potencjometrowi (oznaczonemu na schemacie jako R1) możemy regulować barwę głosu uzyskując w praktycznie każdych warunkach DX-ową modulację.
Jednak elektretowa wkładka, którą zastosowałem ma jeden minus. Jest nim znana wada mikrofonów pojemnościowych powszechnie znana jako 'pies sąsiada'. Podczas rozmowy mikrofon wyłapuje dźwięk lecącej muchy po drugiej stronie domu, szczekanie psa w sąsiedniej gminie, czy dźwięk skrzypiącego stawu kciuka trzymającego mikrofon. Można ten efekt ograniczyć stosując różne pianki otaczające wkładkę, jednak ja wybrałem inne rozwiązanie.
Postanowiłem przestać działać przeciw naturze tego mikrofonu i zbudować jego stołową wersję, albo nawet dwie, coby jeszcze do klubu było :)

No to zaczynamy fotorelację z budowy:
Na początek szybka wycieczka do garażu w celu przycięcia dwóch płytek laminatu na wybrany rozmiar:

Projekt płytki został zmodyfikowany na bardziej elegancki, przemyślany i co najważniejsze: większy. Teraz będzie można spokojnie lutować wszystkie elementy. Wykonałem także eksperyment z wytrawianiem napisów (wyszły wyśmienicie):

A tu znów zdjęcie wykonane moment przed złożeniem wszystkiego w całość:

Lutowanie takich płytek jest czystą przyjemnością, więc już po chwili efekty były następujące:

Obydwa zadziałały od pierwszego uruchomienia. Teraz tylko czekam aż listonosz przyniesie mi kupioną wcześniej obudowę mikrofonu stołowego.
10 minut po napisaniu poprzedniego zdania odezwał się dzwonek u moich drzwi. Po wypakowaniu przesyłki zapomniałem zrobić zdjęcia oryginalnego mikrofonu, więc wrzucę jedynie ukradzione sprzedawcy zdjęcie, które umieścił na swojej aukcji:

Szybki test oryginalnej wkładki dynamicznej pokazał, że nie nadaje się ona do współpracy z moim transceiverem (a przynajmniej nie bez wzmacniacza).
Szybko wyciągnąłem ją z główki mikrofonu, a na jej miejscu umieściłem kupiony dawno temu mikrofonik elektretowy. Szybka wymiana wtyczki, przełącznika PTT i mogę zabierać się za umieszczanie i podłączenie wzmacniacza.
Na dole mikrofonu znajduje się metalowa klapka broniąca dostępu do środka:

Po zdjęciu klapki ukazują się naszym oczom przewody bezpośrednio łączące wtyczkę z wkładką. W ich miejsce wstawiamy świeżo zbudowany wzmacniacz:

W obudowie jest ciasno, a wzmacniacz jest niestety na tyle długi, że mieści się jedynie wzdłuż:

Umieszczenie go w ten sposób w bliskim sąsiedztwie metalowej płytki nie jest zbyt fortunnym rozwiązaniem, gdyż płytka zamykająca będzie zwierała liczne styki wzmacniacza. Z pomocą przychodzi jednak taśma izolacyjna:

A tak prezentuje się mikrofon już po złożeniu i podłączeniu do transceivera:

Mikrofon jak na razie spisuje się znakomicie, modulacja jest czysta, a ton można łatwo ustawić za pomocą potencjometru. Pozwala uzyskać prawdziwą modulację z każdego głosu. Teraz pozostaje jedynie przemalowanie mocno porysowanej podstawy i jeszcze jedna wymiana guzika PTT, gdyż ten czasami nie styka.

W razie jakichkolwiek problemów/zauważonych błędów proszę o e-mail.
Pliki ze schematami i projektami płytek są dostępne tutaj: klik (pdf)
Mam jedynie nadzieję, że Panowie w Skrzypiących Butach z firmy Icom nie obrażą się za tak jawne kopiowanie ich (skądinąd całkiem niezłych) wyrobów.
I to by było na tyle. Już wkrótce: Miernik Częstotliwości